Kasa w piach.
I jesteśmy z tego dumni!
Znacie powiedzenie o „wyrzucaniu pieniędzy w błoto”? My zmodyfikowaliśmy je na własne potrzeby — wrzucamy pieniądze w piach. Dosłownie. I to najlepsza inwestycja pod słońcem.
Najczęściej działamy na nasłonecznionych miejscach — murawach kserotermicznych i innych suchych siedliskach, które z daleka potrafią wyglądać, no cóż, przynajmniej skromnie. Dlatego usłyszeliśmy kiedyś od lokalnego człowieka, obok terenu jednej z akcji: „a po co wy to robita, przeca tam ino pioch” — przyglądał się z niedowierzaniem, jak wylewamy siódme poty, kosząc zarośnięte zbocze.
Dla niego to był nieużytek. Kawałek słabej ziemi, na której nic pożytecznego nie urośnie. Miał rację — i jednocześnie bardzo się mylił. To, co na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły „pioch”, dla biologa jest murawą. To przyrodniczy odpowiednik skarbca.
Te suche i nasłonecznione miejsca to dom dla rzadkich roślin takich jak storczyki, kolorowych motyli, dzikich pszczół i jaszczurek. To gatunki, które kochają słońce i ciepło, a w gęstym, ciemnym lesie po prostu by zginęły. Żeby ten „pioch” tętnił życiem, musi pozostać odsłonięty — a wiele gatunków tylko czeka, żeby wkroczyć na ten teren. Nasza walka o te siedliska to nieustanna praca.
Co dokładnie ratujemy?
Po co wykaszamy?
Jeśli zajrzałeś do zakładki o sukcesji, to już wiesz: bez koszenia lub wypasu siedliska otwarte z czasem zarastają. Najpierw wchodzą ekspansywne trawy i turzyce, potem krzewy (głogi, tarnina), a często też rośliny potrafiące zdominować teren (np. nawłoć). Znika światło przy ziemi, zmienia się mikroklimat, a wraz z nim — skład gatunków.
Kiedyś w wielu miejscach tę robotę robiły za darmo zwierzęta gospodarskie: zgryzały roślinność i utrzymywały teren otwarty. Dziś, gdy tradycyjne użytkowanie zanika, jeśli chcemy zachować murawy i ich mieszkańców, musimy wejść my — z narzędziami, planem i konsekwencją.
Co dokładnie finansuje „kasa w piach”?
Każda złotówka zamienia się w realne narzędzia i paliwo potrzebne do utrzymania otwartych muraw. Oto stałe koszty, które ponosimy podczas akcji czynnej ochrony przyrody:
Wrzuć z nami kasę w piach
Każda kwota to litry paliwa do kosiarki, nowe tarcze tnące i kolejne metry uratowanej murawy. To nie jest zmarnowany wydatek — to czynna ochrona w najczystszej postaci.